Lifestyle

DIETA 3DCHILI – MOJE EFEKTY

Z racji tego, dostaję coraz więcej zapytań o moją sylwetkę i sposób odżywiania postanowiłam stworzyć post, w którym przedstawię Wam kilka tajników. Zacznę może najpierw od tego, że nigdy nie miałam tendencji do tycia, mój organizm zawsze szybko radził sobie z przemianą materii. Uwielbiam jeść, a więc pochłaniałam wszelkie fast foody i nic złego się nie działo dopóki uprawiałam sport. Niestety, kiedy treningi odeszły w niepamięć, ja nie porzuciłam złych nawyków żywieniowych. W miesiąc przytyłam 4kg, później kolejne 2kg. W efekcie z 48kg zrobiło się nagle 54… Szczerze mówiąc, nie czułam się grubo, podobały mi się moje „kobiece kształty”, w końcu wcześniej byłam istnym wieszakiem, kupującym ubrania w rozmiarze 32. Przerażał mnie tylko mój cellulit, którego nigdy wcześniej nie miałam. Powiedziałam sobie „dość” i zapisałam się na siłownię, a także zmieniłam nawyki żywieniowe. Zaczęłam zdrowo się odżywiać, słodycze odeszły w niepamięć. Wiadomo, raz w tygodniu pozwoliłam sobie choćby na pizzę. Waga pokazywała, że w ciągu 2 miesięcy schudłam 1kg, ale uznałam, że przecież bez sensu jest wchodzenie na wagę skoro mięśnie ważą więcej od tłuszczu. Moje ciało zaczęło się umięśniać, na brzuchu zaczął pokazywać się „czteropak”, uda nabrały jędrności. Wpadłam w szał treningowy i chciałam coraz to więcej. Uznałam, że fajnie byłoby zrzucić kilka kilogramów. W internecie znalazłam informacje na temat diety 3dchili. Postanowiłam wypróbować ją na sobie. Miesięczna kuracja opierała się na przyjmowaniu codziennie 3 tabletek, które w swoim składzie zawierają ostre przyprawy. Tabletka przyjmowana rano wspomaga trawienie, w południe spala, a wieczorem oczyszcza nasz organizm. Oprócz suplementacji wskazane był także trzymanie się 30dniowej diety, która dołączona była do zestawu. Zawierała przepisy na zdrowe posiłki.Moim ulubionym przepisem na śniadanie był banan pokrojony w plasterki z dodatkiem jogurtu naturalnego i cynamonu. Na obiad uwielbiałam jeść dorsza z warzywami.

Szczerze mówiąc to nie przestrzegałam diety, w sensie przepisów, ale nie zapominałam o przyjmowaniu tabletek. Jadłam zdrowo, moja dieta była bogata w jogurty, produkty zbożowe, owoce, warzywa, chude mięso czy ryż i kaszę. Ograniczyłam biały chleb do minimum, starałam się go zamienić na ciemny. Odstawiłam słodycze i napoje gazowane. Jednocześnie chodziłam na siłownię, gdzie skupiałam się głównie na areboach, ale także na ćwiczeniu mięśni brzucha czy przysiadach z obciążeniem. Do tego kręciłam w domu hula-hop 20min dziennie. Za sprawą tych magicznych kapsułek udało mi się schudnąć 3-4kg w miesiąc! Wcześniej było to niemożliwe, pomimo treningów i zdrowego odżywiania moja waga stała w miejscu. Od 4 miesięcy ważę 50kg i pomimo słodkich pokus w postaci jedzenia nadal trzymam tą samą wagę. Niestety studia zaniechały mój treningowy tryb życia, ale sesję mam już za sobą i znowu zaczęłam wdrażać sport w moje życie. Od jakiegoś czasu „Mel B pośladki” i przysiady wykonuję codziennie, co 2 dni biegam 5km. Mam zamiar dorzucić jeszcze hula-hop, które pomogło mi wcześniej zrzucić 4cm z talii i również ten stan się utrzymuje do dzisiaj 🙂
Zobaczcie efekty diety 3dchili, i nie dajcie się oszukać. Ja sprawdziłam ją na sobie i z całego serca ją polecam. Jest zdrowa, oparta na ostrych przyprawach, które pobudzają metabolizm.
Event

WROCŁAW FASHION MEETING

Wczoraj miałam świetną okazję do odwiedzenia Wrocławia, a mianowicie przyciągnęło mnie wydarzenie Wrocław Fashion Meeting. Główną częścią eventu były targi modowe, gdzie swoje kolekcje prezentowało kilka znanych marek min. Mr. Gugu & Miss Go, Szafa, Aniesbrand, czy Brylove. Nie zabrakło także polskich projektantów, którzy prezentowali swoje projekty na wybiegu. Później wybrałam się na zwiedzanie tego przepięknego miasta, jakim jest Wrocław. Oczywiście nie obyło się bez przypięcia symbolicznej kłódki na Moście Tumskim. Wroclove x3
I w końcu spotkanie z Eweliną, redaktorką portalu feszyn.com, z którą współpracujemy od roku 🙂
 I poniżej kilka zdjęć mojej stylizacji z kombinezonem od Axparis w roli głównej 🙂
Fashion

ASYMETRIC SKIRT

Po naukowym stresie związanym z sesją w końcu mogę się wyluzować i dodać nowy post. Weekend zapowiada się bardzo imprezowo – kierunek Płock i Wrocław. W tygodniu znowu Warszawa i mam wakacje! Dzisiaj przedstawiam Wam elegancką stylizację z wykorzystaniem pięknej, asymetrycznej spódnicy, która w ostatnim czasie często gości w moich zestawach. Lubię ją łączyć również z conversami, akcentując sportową elegancję. Jak Wam się podoba? 🙂
fot by Witold Piotrowski

 

 

Top – Lovelyshoes / Spódnica – Romwe / Buty – Labotti
Fashion

WHITE DRESS

Nie ukrywam, że w ostatnim czasie stawiam na pikowane materiały. Sukienka ze sklepu Mishe zachwyca swoją prostotą, a mimo to jest idealnym rozwiązaniem na różne okazje. Znana ze swego uwielbienia do kontrastowych stylizacji i tym razem postanowiłam taką stworzyć. Sandałki ze złotą blaszką są absolutnym hitem tego sezonu, dlatego zdecydowałam się już na kolejny, ten sam typ obuwia.
Sukienka – Mishe / Torebka – Glitter / Sandałki – Labotti

OPALANIE NATRYSKOWE FAKE BAKE

Ostatnio zdecydowałam się na zabieg natryskowego opalania, który wykonała mi wizażystka Iza Nakwaska. Efekt opalenizny uzyskałyśmy dzięki kosmetykom Fake Bake. Opalanie natryskowe jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które nie lubią wizyt na solarium. Nie dość, że nie poddajemy skóry na działanie szkodliwych promieni UV to efekt opalenizny uzyskujemy od razu. Na dodatek nie ma żadnych przeciwskazań dla kobiet w ciąży, które chcą szybko i równomiernie się opalić.Taki zabieg odbywa się dwuetapowo. Najpierw wykonujemy peeling ciała, a później zostaje wykorzystany natrysk. Czas trwania opalania to niecałe 20min. Efekt widoczny jest od razu, opalenizna utrzymuje się do 12 dni. 

 Chciałam Wam jeszcze przypomnieć o videorelacji z koncertu Margaret. Znajdziecie tam również krótki wywiad ze mną 🙂
Photoshoot

CORIN LINGERIE

Witam bardzo serdecznie wszystkich tych, którzy doczekali się tego posta 🙂 Niestety, nadmiar obowiązków, w tym uczelnianych, po prostu mnie przytłoczył. Od jakiegoś czasu żyję w biegu, nie mam nawet czasu iść do kosmetyczki, ale jakoś udało mi się znaleźć chwilkę na farbowanie włosów. W końcu! Po prawie dwóch latach zdecydowałam się zamalować swoje ombre. I jaki jest tego efekt? Bez blondu na końcówkach czuję się o wiele lepiej i jednocześnie żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Na poniższych zdjęciach może w pełni nie widać „rubinowego odcienia mojej czerni”, ale zobaczycie go w kolejnych, dziennych postach 🙂 Wczoraj odbyła się sesja w hotelu Czardasz, gdzie wspólnie z Asią prezentowałyśmy najnowszą kolekcję strojów kąpielowych firmy Corin. Świetnie się bawiłyśmy podczas zdjęć, które uwiecznił niezastąpiony Witold Piotrowski. Zapraszam na fotorelację 🙂
Fashion

FLOWER’S SHIRT

Niestety wolne dni majowe minęły w zawrotnie szybkim tempie i czas wracać do codziennych obowiązków. W najbliższych dniach szykuje mi się kilka ciekawych projektów, także spędzę ten czas pracowicie. W dzisiejszej stylizacji postawiłam na kwiecistą koszulę typu oversize, którą połączyłam z białymi spodniami. Pudrowe szpilki od Labotti nadają zestawowi klasy i szyku. Wyszło prosto, a zarazem bardzo wiosennie, a Wam jak się podoba? 🙂
Paznokcie – Lapremiere
 Koszula – Romwe / Spodnie – Tally Weijl / Torebka – Mohito / Szpilki – Labotti
Fashion

PIN UP GIRL!

W klimatach pin up czuję się rewelacyjnie i uwielbiam zdjęcia w tym stylu. Ich podstawą jest uśmiech, który w ciągu dnia gości na mojej twarzy przez dłuższy czas. Innymi, najbardziej charakterystycznymi wyznacznikami pin up są zdecydowanie odsłonięte nogi, koszula w kratę, rozkloszowana sukienka czy kolorowa bandamka. Inspiracji szukamy w latach 40-tych i 50-tych XX wieku. To właśnie wtedy modna była czerwona szminka, czy czarna kreska na górnej powiece. Kolor czerwony nie tylko obecny był  w makijażu, ale także wykorzystywano go w stylizacjach. Zapraszam na moją własną odsłonę pin up 🙂
 Paznokcie – Lapremiere
Bandamka – Edibazzar / Top – New Yorker / Spodenki – Sheinside / Szpilki – Baldowski

LOVELY HORSES IN HOTEL KAWALLO

Konie są moją miłością od dziecka. Jako mała dziewczynka uwielbiałam wyjeżdżać na obozy jeździeckie, z których do dziś mam cudowne wspomnienia. Kontakt z tymi majestatycznymi zwierzętami był dla mnie oderwaniem od rzeczywistości i przeniesieniem się do własnego, wyidealizowanego świata. Jeżdżąc konno zapominałam o wszelkich troskach, stawałam się szczęśliwa. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Chociaż nie jeździłam już kilka dobrych lat to gdy wczoraj ponownie znalazłam się wśród koni poczułam tę niesamowitą więź. Mam nadzieję, że kiedy zaczną się wakacje znów będę miała czas na rozwijanie zapomnianej pasji. Kocham te zwierzęta! 
Zdjęcia zostały wykonane dzięki uprzejmości Hotelu Kawallo
Fryzura by Iwona Pessel







Moja stylizacja:
Gorset, spodenki Sheinside / Botki – Perfect_Styl