Witajcie kochani 🙂 Zauważyłam, że zawsze jak mam sesję u dobrego fotografa mój blog pod względem komentarzy i oglądalności po prostu pęka w szwach, za co ogromnie Wam dziękuję :)Moje ostatnie zdjęcia wywołały jakąś burzę, w komentarzach pod nią odbywa się masakryczna kłótnia… Jest mi miło, że znaczna większość chwali ową sesję i broni mnie przed natarczywymi czytelnikami, którzy na siłę doszukują się w niej wad – jeśli nie w stroju to w mojej osobie. Jestem osobą, która ma zróżnicowany styl i ciągle dalej go poszukuje – raz lubię ubrać się na sportowo, raz elegancko a nie kiedy wcisnąć się w obcisłą kieckę jak każda z Nas. Kocham modę i prowadząc tego bloga, czuje, że jest to moja mała pasja, którą mogę dzielić się z Wami – nie jestem żadną wyrocznią mody, ale kiedy zwracacie się do mnie z prośbą o pomoc przed pójściem na zakupy lub pytacie mnie o modne w tym sezonie rzeczy/połączenia czuję, że nie jestem tu sama. Więc podsumowując szczerze „leję” na anonimowych hejterów, którzy w szyderczy sposób piszą jaka to jestem gruba, chuda, brzydka itp. bo liczą się dla mnie prawdziwi i stali czytelnicy, od których dostaję maile, prezenty, listy i tacy, których obecność dostrzegam codziennie poprzez przemiłe komentarze 🙂 Dziękuję :*
Dzisiaj mam dla Was stylizację z wykorzystaniem miętowych lordsów nabijanych złotymi ćwiekami 🙂 Już dawno zamierzałam poddać się temu zakupowi jednak wcześniej zastanawiałam się nad żółtymi.
Porównując zdjęcia wykonane moim aparatem a tymi z sesji można dostrzec ogromną różnicę, a prezentowane przeze mnie rzeczy nie wyglądają już tak dobrze dlatego na początku sierpnia zdecyduję się na zakup Nikona d90 + obiektywu f/1.8, wtedy na pewno częściej będziecie do mnie zaglądać 🙂
Zapraszam na
SZAFĘ – nowe rzeczy <3
Outfit:
Bluzka –
Bershka / Spodnie –
Stradivarius / Torebka –
New Yorker / Okulary –
VintageShop /
Zegarek –
Ojajego / Lordsy –
Sequinshoes